Klient a agencja PR: stare dobre małżeństwo, czy nowoczesny konkubinat?

Modern Corp. szkolenia medialne i PR

Klient i agencja PR powinni być jak zgrane małżeństwo: umieć czytać w swoich myślach. W mniej idealnym świecie – umieć jasno i czytelnie artykułować swoje potrzeby. Taki model współpracy klient-agencja miałem możność zaobserwować wielokrotnie za granicą. W polskich warunkach rynkowych zbyt często klienci traktują agencje jak wyrobników, a agencje klientów jak maszynkę do automatycznego wypłacania comiesięcznego „fee”. Ponieważ  jednak w tym układzie (jak w małżeństwie) to jedna strona zazwyczaj trzyma kasę (klient), pozwolę sobie podzielić się kilkoma obserwacjami i prostymi radami, jak relacje te agencja może dla swojego dobra poprawić.  Niektóre mogą się wydawać oczywiste, ale może dlatego właśnie agencje o nich czasami zapominają. Gdy reprezentujesz agencję: ZAWSZE odbieraj telefon od klienta, nawet jeśli jesteś na spotkaniu z innym; jest wiele sposobów, jak zrobić to taktownie bez urażania nikogo – ale to inny temat. Albo oddzwoń NATYCHMIAST, w ciągu minuty. Nic tak nie frustruje klienta, jak nieodbieranie jego telefonów lub oddzwonienie dopiero po kilku godzinach. Potwierdź jak najszybciej otrzymanie każdego maila, nawet jeśli praca nad jego zawartością potrwa jakiś czas; to zapewni klientowi komfort psychiczny. Nie zmieniaj osób kontaktowych, chyba że wystąpiły „czynniki wyższe”, jak długotrwała choroba lub zwolnienie a z pracy. Klienci kochają przyzwyczajać się do stałej pielęgniarki…. Jeśli natomiast klient sam poprosi o wymianę osoby lub zespołu, zrób to natychmiast, bez tłumaczenia: „Ale to przecież nasz najlepszy account…”. Traktuj klienta tak, jakby zawsze był mądrzejszy od Ciebie (czasem tak się może zdarzyć…) – nie wciskaj mu kitu i nie traktuj jak naiwniaka, któremu można sprzedać wszystkie pomysły czy projekty, których inni wcześniej kupić nie chcieli. NIGDY nie spóźniaj się na spotkania. Jeżeli spotkanie jest o godz. 11.00 w biurze klienta oznacza to, że musisz być w sali konferencyjnej gotów, z odpaloną prezentacją na laptopie i rozłożonymi materiałami najpóźniej o godz. 10.45!!! Większość polskich agencji uważa, że spotkanie o godz. 11.00 oznacza, że w ramach kwadransa akademickiego mogą się one zjawić w recepcji klienta ok. godz. 11.10, zacząć załatwiać procedury wejścia i wydania identyfikatorów – potem spokojnie udać się do windy, poczekać na nią i z godnością zacząć się instalować w sali ok. 11.20, bo przecież „Znowu były takie korki na mieście…”. Staraj się być niezbędnym i cenionym doradcą klienta, nie tylko wykonawcą jego woli i poleceń. Aby taki status osiągnąć nie wystarczy pozycjonować się, jako „doradca strategiczny” z odpowiednio wysoką (czym uzasadnioną?) metką cenową, ale na taki status zarobić mądrymi i przydatnym radami. Większość firm (w tym ich działy PR) jest tak zabiegana wokół własnego korporacyjnego ogona, że z ulgą przyjmie kompetentne rady i pomoc strategicznego doradcy, który na sprawy patrzy obiektywnie z dystansu i z boku. Z własnej inicjatywy zgłaszaj klientowi ciekawe pomysły na działania, o których on sam jeszcze nie pomyślał. Nie frustruj się, gdy ich od razu nie „kupi”. Nasionko raz posadzone zacznie powoli kiełkować i po kilku takich inicjatywach z Twojej strony klient sam zacznie Cię traktować, jako niezbędnego długodystansowego partnera. Wymagać to będzie śledzenia branży, obserwowania rynku i doskonałego rozeznania w oczekiwaniach i potrzebach klienta, a może nawet uświadamiania mu rzeczy, o których sam nie pomyślał – ale warto. Każdy kryzys to doskonała szansa dla agencji PR do wykazania swojej przydatności, nawet jeśli jesteś „zwykłą” agencją eventową. Przewiduj kryzysy, monitoruj sytuację na rynku, pro-aktywnie ostrzegaj klienta, przygotowuj go na wszelkie niespodzianki. A gdy już czasami, niestety, dojdzie do nich – staraj się być przydatny na wszelkie sposoby, nawet wykraczając poza swój brief; trochę jak w życiu, gdy trzeba pomóc przyjacielowi. Bądź zawsze pod ręką. Czasem klient zwraca się z nietypową, nagłą, ale gardłową dla niego sprawą lub prośbą (choćby zakup „flaszki na prezent”dla gościa klienta) – nie zadzieraj wtedy nosa; pokaż, że w każdej sytuacji jesteś pomocny. ZAWSZE stosuj starą anglosaską zasadę biznesową: „No job is too small for us”. NIGDY nie wysyłaj na spotkania z klientem stażystów lub świeżo pozyskanych absolwentów; niech najpierw przez dłuuuuuuuugi czas czeladnikują w czterech ścianach Twojej agencji, zanim ich wystawisz na widok publiczny. Te proste zasady pozwolą zbudować solidne fundamenty reputacji każdej agencji w oczach klienta. Dalszy rozwój reputacji wymaga stosowania kolejnych zasad, których starczyło by na sporą książkę, a którymi postaramy się dzielić z naszymi czytelnikami na tym blogu. Autor: Zbigniew Lazar Więcej na blogu: – Doradztwo PR – Komunikacja kryzysowa – Rebranding Sprawdź również: ⇒ wizerunek i reputacja ⇒ branding i rebranding ⇒ marketing polityczny

Continue reading


Personal Branding

Modern Corp. szkolenia medialne i PR

Coraz popularniejsze staje się ostatnio pojęcie „marka osobista” z angielskiego „personal branding”. Oznacza ono budowanie własnej reputacji i wizerunku, zwłaszcza w sytuacjach zawodowych i na szeroko rozumianym  rynku pracy – coś na kształt tworzenia własnej marki jako eksperta. Jest to szczególnie istotne przy pozyskiwaniu i utrzymywaniu korzystnych relacji biznesowych, również na rynku międzynarodowym. Zdobycie tego idealnego kontraktu zależeć może w znacznej mierze od wrażenia, jakie wywrzemy my, właśnie my, na naszym otoczeniu biznesowym. Personal branding jest też przydatny przy pozyskiwaniu odpowiedniego pracodawcy, gdyż w tym kontekście to MY – poprzez ukazanie właściwego wizerunku – powinniśmy być w stanie zainteresować potencjalnego pracodawcę swoją osobą,  swoimi umiejętnościami, wyjątkowymi cechami,  kwalifikacjami czy osiągnięciami. W tradycyjnym myśleniu to pracodawca pozyskuje pracowników, którzy konkurują ze sobą. Personal branding ma pomóc tę sytuację odwrócić. To MY mamy być na tyle atrakcyjni, abyśmy mogli pozyskać atrakcyjnego pracodawcę. Personal branding zwiększa po prostu naszą wartość na rynku pracy. Markę osobistą, jak każdą inną markę produktów czy usług, budujemy zwykle przez dłuższy czas. Wystarczy przyglądnąć się znanym gwiazdom ekranu, pop kultury czy sportu, aby zauważyć jak długi, przemyślany i konsekwentny jest to proces. Madonna czy Beckham nie znaleźli się tam gdzie są przypadkowo i bez poświęceń. Personal branding jest też nieodłączną częścią sukcesu wielu polityków, ludzi nauki, managerów i liderów biznesu, artystów, czy dziennikarzy. Na co dzień jednak, zwłaszcza w sytuacjach, gdy po raz pierwszy nawiązujemy kontakt biznesowy, czy to osobiście, czy pisemnie, czy telefonicznie zależy nam, aby natychmiast wywrzeć pozytywne pierwsze wrażenie. Wśród specjalistów PR funkcjonuje  powiedzenie: Percepcja = Rzeczywistość. Zawsze liczy się pierwsze wrażenie, a na drugie najczęściej nie mamy szans. Według licznych badań aż 80% wrażenia wywieramy na innych w pierwszych 4 minutach kontaktu. Zniwelowanie ewentualnego negatywnego odbioru jest potem niezwykle trudne. Wywieranie pierwszego wrażenia jest jak wyborcze debaty telewizyjne – z reguły na kolejne nie ma szans i można je jedynie wygrać lub przegrać; miejsca na odcienie szarości w zasadzie nie ma.  Tak jak w wypadku kandydatów na prezydenta, czy premiera  – tak również w kontaktach biznesowych  –  liczy się nie tylko to, co mówimy, ale także to jak mówimy – i jak wyglądamy, gdy to mówimy. I na tym, w skrócie, polega idea personal brandingu.   Autor: Zbigniew Lazar Więcej na blogu: – Doradztwo PR – Komunikacja kryzysowa – Rebranding Sprawdź również: ⇒ wizerunek i reputacja ⇒ branding i rebranding ⇒ marketing polityczny

Continue reading