CO TO JEST PR?

PR-owiec

Nieważne, co to jest PR i jaka jest jego definicja – bo są ich dziesiątki, jeśli nie setki. Ważne, co PR-owiec robi. A co robi PR-owiec? Dba o reputację?  Utrzymuje kontakty z mediami? Jest rzecznikiem? Chodzi na wernisaże i koktajle w ambasadach? A może jest od gaszenia pożarów i sprzątania po kryzysach i wpadkach przełożonych lub kolegów w innych niż PR działów? NIE! PR-owiec robi wszystko! Dlatego coraz częściej mówimy o komunikacji, nie o PR. PR-owiec MUSI kochać ludzi i pracę z ludźmi. Jeśli nie – niech idzie do IT i pracuje z maszynami. Musi być schizofrenikiem: posiadać wiele osobowości lub  podzieloną osobowość, być wariatem, ekscentrykiem – ale dobrze ułożonym, wrażliwym, wykształconym, dobrze wychowanym i znającym zasady savoir-vivre. Musi być optymistą i ekstrawertykiem i zadawać sobie ciągle pytanie: „Czy chciałbym siedzieć koło siebie przy stole na oficjalnej kolacji przez 3 godziny?” PR-owiec nie może nie wiedzieć, że nie urządza się hucznych gali i imprez 1 sierpnia,  17 września, czy 13 grudnia,  albo o tym, że inauguracja działalności niemieckiej firmy w Polsce nie może mieć miejsca 1 września. Musi umieć robić kilka lub wiele rzeczy naraz,  nawet w weekendy. Musi też dbać o wszelkie szczegóły: osobiście wszystkiego doglądać , np. stanu toalet podczas imprezy, albo żeby obsługa klubu nie podmieniła dobrego i drogiego wina na tańsze pod koniec przyjęcia bufetowego, gdy większość gości i organizatorów może już być lekko rozluźniona. Jednocześnie nie może być egoistą – co z tego, że sam jest wegetarianinem, ale musi swoim gościom zaserwować mięcho! Często  łączy się marketing z PR i uważa, że to marketing jest uniwersalną, szerszą profesją. Błąd! Jest to stare myślenie żywcem z Kotlera z lat 60-tych. To PR jest znacznie szerszy niż marketing. Marketing to głównie reklama i bezpośrednia sprzedaż; PR – to szeroki wachlarz działań (od tradycyjnych komunikatów prasowych przez eventy i komunikację wewnętrzną z pracownikami  po lobbying i kontakty z rządem).  Marketing nakłania  – PR informuje. Marketing skierowany jest tylko do klienta – PR do wszystkich.   Marketing  hałasuje – PR mówi, rozmawia i słucha. Marketing posługuje się sloganami – PR pogłębia wiedzę. PR buduje, a przynajmniej powinien budować, wiarygodność firmy i marki – marketing nie. Dzisiejszy marketing to wykresy, słupki, tabelki, analizy sprzedaży od rana do wieczora, zestawienia, cenniki – po prostu księgowość. PR to kreatywność i  olbrzymie pole do popisu. Ale nie wolno mylić go ze sztuką dla sztuki, ani z przerostem formy nad treścią, co się niestety zdarza nazbyt często początkującym PR-owcom. Ten fach uczy szerokiej wiedzy, jest dla ludzi renesansu, dla współczesnych Leonardów: od znajomości technologii po umiejętność doboru wina czy zestawienia menu. Niezbędna jest w nim wiedza z różnych branż: w motoryzacji – zasady praca silnika Diesla; w telekomunikacji – wpływ BTS na rozruszniki serca; w budownictwie – czy klinkier to tylko czerwona cegła; w służbie publicznej – psychologia i znajomość innych kultur, itd., itp…… Według danych z USA jest to piąty najbardziej pożądany i najlepiej płatny, ale najbardziej stresujący, zawód na tamtejszym rynku pracy. Dlaczego? Bo PR to praktycznie permanentne zarządzanie kryzysem i wewnątrz organizacji i na zewnątrz – gotowość na nieoczekiwane i niespodziewane. Trzeba mieć oczy i uszy dookoła głowy. PR daje szansę być tam, gdzie tworzy się historia, a nawet ją współtworzyć. Nie każdy może być u boku prezydenta przy wejściu Polski do UE, albo organizować wydarzenia z udziałem najsłynniejszych sportowców, gwiazd ekranu,  polityków czy  prezesów światowych korporacji. I może z nimi być na Ty, przy czym nie chodzi tu o snobizm, ale o interesujące znajomości i przyjaźnie. A jacy dumni są nasi rodzice, narzeczone, czy dzieci, gdy sąsiedzi zobaczą nas w TV, albo w prasie…. Dlatego zamiast uczyć się na pamięć kolejnej definicji proponuję zapamiętać starą dobrą zasadę PR: „Najpierw dużo dobrego rób, a potem dużo o tym mów”. Ze zwróceniem szczególnej uwagi na kolejność.

Continue reading


ORGANIZACJA KONFERENCJI PRASOWYCH – CZĘŚĆ II

autoprezentacja i wystąpienia publiczne

1 – Ostrożnie z kontrolowanymi przeciekami przed konferencją. Jeśli nie umiesz tego robić – nie rób, bo możesz spowodować kryzys. Poza tym, więcej dziennikarzy tym obrazisz, niż zyskasz wdzięcznych przyjaciół. 2 – Unikaj tzw. „spędów” – że niby im więcej mediów obecnych, tym lepiej wygląda to w oczach Twoich szefów…. Dobieraj media stosownie do zakresu i tematu spotkania. Dziennikarze to profesjonaliści – nie lubią chodzić na konferencje, z których nie będą mogli zrobić  żadnej relacji z powodu np. odmiennego charakteru ich medium. 3 – Nie przesadzaj z materiałami prasowymi jedynie na USB i innych nowoczesnych nośnikach. Wersja pisana jest ciągle popularna wśród dziennikarzy, bo jest poręczna i po prostu przydatna. 4 – Materiały prasowe rozdawaj zawsze PO konferencji, nigdy przed, nawet jeśli media będą się o to dopominać przed konferencją; ich lektura podczas prezentacji niepotrzebnie rozprasza uwagę gości. 5 – Kontroluj logistykę: jeśli operator kamery podchodzi z tyłu prezentera i filmuje przez jego ramię wewnętrzne lub poufne materiały na laptopie, albo fotograf zbyt nachalnie błyska fleszem po oczach prezesa – uprzejmie zareaguj. Powtarzam: uprzejmie. 6 – Catering – nie odgradzaj go słupkami czy ekranami, aż do po części oficjalnej. To po prostu prymitywne i poniżające dla gości!  Poczęstunek powinien być przed konferencją. Po pierwsze – jest wtedy miłym akcentem towarzyskim i szansą na nawiązanie kontaktów z gośćmi. Po drugie – część gości nie będzie miała czasu z niego skorzystać po konferencji, bo pędzi na następną, albo do redakcji. 7 – Menu – niby drobna rzecz, a ważna. Sosy czosnkowe i takież wędliny, anchois, cebulki marynowane, cebula i szczypiorek w sałatkach, śledzie – niewiarygodne, jak często ci mordercy bliskich kontaktów międzyludzkich ciągle królują na szwedzkich stołach podczas spotkań medialnych. A pomyślałeś o czymś wegetariańskim, czy serwujesz tylko samo mięcho? Jeżeli podajesz wino – zdegustuj je i dobierz sam. PRZENIGDY nie polegaj jedynie na rekomendacji firmy cateringowej albo hotelu – będą Ci chcieć opchnąć jakąś półsłodką przysłowiową „siarę”, która zalega im w magazynach.  No i dopilnuj, żeby białe po 2 godzinach stania na stole nie miało 28 stopni Celsjusza. 8 – Upominki i gadżety są dozwolone, ale powinny być sensowne, czyli nawiązywać do charakteru spotkania, oraz cenowo taktowne. Ostentacja zostanie źle odebrana przez zaproszone media. 9 – Spotkania zasiadane wymagają szczególnej ostrożności ze strony organizatorów. Przy stole nie powinno siedzieć więcej niż 16 osób, gdyż tylko wtedy jakakolwiek rozmowa ma sens. Są dobrą formą spotkań, np. z prezesem albo zagranicznym szefem odwiedzającym nasz oddział, podczas których nie potrzebujemy zaplecza technicznego, bo liczy się jedynie to, co ma do powiedzenia capo di tutti capi. Goście muszą wiedzieć, że miejsca są „policzone”, gdyż w przeciwnym wypadku mogą przyprowadzić dodatkowego kolegę z redakcji. Z drugiej strony, nie chcemy mieć nawet jednego krzesła pustego przy takiej specjalnej okazji, zatem wysyłanie zaproszenia „na newsroom” z nadzieją, że ktoś przyjdzie mija się z celem. A więc planowanie oraz organizacja, organizacja, organizacja…. 10 – W dzisiejszych czasach wszelkie spotkania prasowe mogą być nagrywane przez dziennikarzy telefonami komórkowymi i innym sprzętem mobilnym i umieszczane na portalach praktycznie na żywo. Miej tego świadomość – każde ewentualne potknięcie może się znaleźć w domenie publicznej w ułamku sekundy. 11 – W przypadku szczególnie ważnych tematów (nowy produkt, roczne wyniki finansowe, plany otwarcia lub zamknięcia zakładu produkcyjnego, itp.) pomyśl np. o wideostreamingu z konferencji dla pracowników firmy. 12 – Nie daj się zbałamucić ani zastraszyć tzw. „leśnym ludom” oraz osobom podającym się np. za pracowników agencji fotograficznych i filmowych, zwłaszcza w hotelach i innych ogólnie dostępnych miejscach, nawet jeśli osoby te będą próbować urządzić awanturę przy wejściu o to, że nie chcesz ich wpuścić. To TY jesteś gospodarzem i masz prawo nie wpuścić tych, których nie zapraszałeś. Sami dziennikarze nie lubią zresztą takich natrętów i oszustów – bo psują im reputację – i popierają niewpuszczanie ich. 13 – Konferencja prasowa powinna być wartkim show, a nie nuuuuudną nasiadówką, miej więc zawsze scenariusz minutowy. TY jesteś reżyserem i mistrzem ceremonii tego wyjątkowego show, nie oddawaj go więc innym osobom z firmy (poza absolutnie wyjątkowymi, uzasadnionymi przypadkami). 14 – A na koniec pamiętaj o jednym: co dla Ciebie, jako PR-owca jest oczywiste, może nie być oczywiste np. dla studentki-hostessy wpuszczającej gości, dla stażysty w agencji PR odpowiedzialnego za terminową wysyłkę zaproszeń, dla innego stażysty w dziale cateringu hotelu, czy dla inżyniera w dziale IT Twojej firmy odpowiadającego za wideostreaming. Dopilnuj więc, aby ich odpowiednio przećwiczyć, przeszkolić – i nadzorować.

Continue reading