Praktyczny savoir-vivre, cz. I

alisa-anton-66110

Buty Nadeszła w sposób nieunikniony ta pora roku, w której na wiele miesięcy stajemy się europejską potęgą w produkcji błota. Nawet chodniki w centrach miast pokrywają się brudną mazią. Wracając do domu, zanim ściągniemy płaszcz i czapkę, najpierw ściągamy buty. Ale co zrobić, gdy idziemy do kogoś w gości, albo gdy sami przyjmujemy gości: czy powinniśmy ściągać buty, albo czy możemy poprosić gości, aby je ściągnęli – czy też i jedno i drugie będzie gafą? Rzeczywiście, ogromną gafą będzie poproszenie gości o zdjęcie obuwia, nawet jeżeli na zewnątrz pada śnieg z deszczem, a ulice pokryte są gnijącymi liśćmi, a my na podłogach mamy drogie dywany lub jasne wykładziny. Po prostu połóżmy przy drzwiach dyskretnie czystą wycieraczkę lub jakiś chodniczek, na którym nam nie zależy, na których to nasi goście – na pewno ludzie dobrze wychowani, bo przecież innych nie zaprosilibyśmy do siebie – będą mogli buty oczyścić i osuszyć. Trudno, taka jest cena gościnności. Natomiast pod żadnym pozorem nie wolno obrażać gości aluzjami typu: „O, przygotowaliśmy dla Was wygodne papucie, gdybyście chcieli”, nie mówiąc już o brutalnie bezpośrednim „Zdejmiecie buty? Bo tam chyba straszna plucha”. Inicjatywa zdjęcia butów lub nie zawsze leży po stronie gości. Jeżeli spotkanie jest mniej formalne, mogą oni zdjąć buty – taki miły gest wobec gospodarzy. Jeżeli gospodarze będą bardzo oponować – goście mogą w butach zostać. Jeżeli natomiast spotkanie ma charakter bardziej oficjalny – panowie są w garniturach, a panie w eleganckich kreacjach – wyglądalibyśmy groteskowo w muszce lub krawacie i w skarpetkach, albo w złotej lamie i w samych rajstopach. Upewniamy się wtedy, że wycieramy buty dokładnie na wycieraczce, albo przynosimy zapasową parę i zmieniamy dyskretnie kozaczki na szpilki, a ciepłe trzewiki na przykład na lakierki. Z zasadami takimi spotkamy się zresztą w innych krajach i regionach o klimacie zbliżonym do naszego – jak Skandynawia, Niemcy, Anglia, Kanada, czy północne Stany. I jeszcze jedno: co do szpilek, zwłaszcza tych na ostrych metalowych obcasach – panie powinny ich unikać przy wizytach prywatnych, ze względu chociażby na możliwość zarysowania lub wręcz podziurawienia parkietu gospodarzy. To byłoby znacznie większe faux-pas, niż przyniesienie na kozaczkach paru grudek błota….. Kwiaty, koniaki, itp. Idziemy do kogoś w gości, być może po raz pierwszy na kolację do domu szefa, lub spotykamy rodziców naszej sympatii po raz pierwszy – i nie chcemy iść z pustymi rękami. Co robić? Oto kilka bezpiecznych rad. Dla pani domu – zawsze kwiaty. Najlepiej unikać efekciarskich i nienaturalnych bukietów z mnóstwem niepotrzebnych dodatków, które często są w złym guście. Dyskretny urok elegancji jest najlepszy. Kwiaty mogą być sezonowe, na przykład narcyzy lub tulipany na wiosnę, albo uniwersalne – róże, gerbery, frezje, itp. Unikajmy kwiatów, które w naszym kręgu kulturowym mają konkretne, czasem przykre, konotacje: lilie, chryzantemy, czy kalie. (Tak, tak: widziałem już bukiety z kalii, czyli klasycznych kwiatów pogrzebowych, wręczane starszym osobom z okazji jubileuszu….). W Anglii czy Francji chryzantemy będą mile widziane i przez panią domu docenione, ale nie u nas. Tak samo bukieciki konwalii czy fiołków – zostawmy je jako miły akcent na randkę, ale nie na imieniny koleżanki w biurze. Jeżeli mamy wątpliwości – poprośmy o radę panią w kwiaciarni. Jeżeli jest to nasza pierwsza wizyta – dopuszczalne są tylko kwiaty cięte. Na doniczkowe – często równie piękne, a bardziej trwałe – możemy sobie pozwolić wśród bliższych znajomych, gdy lepiej poznamy ich gust, czy wystrój domu. Jeżeli chcemy przynieść czekoladki – to jedynie te ekskluzywne, ręcznie robione praliny, NIGDY coś masowej produkcji, z półki sklepu spożywczego. Praliny takie będą sporo kosztowały, ale na pewno będą docenione. Wszystko zależy, jakie wrażenie chcemy zrobić i jak zasobny portfel posiadamy. Klasyczne bomboniery ze sklepu możemy podarować dzieciom kuzynki lub sąsiadce za to, że odebrała dla nas paczkę od kuriera – czyli drobne, codzienne i sympatyczne „Dziękuję”. Jeżeli decydujemy się na przyniesienie alkoholu to – jak w przypadku czekolady – powinniśmy wybrać tylko te najlepsze czyli, niestety, bardzo drogie wina, albo najlepszą szkocką whisky typu „single malt”, nigdy tak zwaną „blended”. Popularne wina i whisky – w tym irlandzką, czy amerykański bourbon – znane wszystkim z półek w supermarketach, zostawmy na spotkania wśród przyjaciół i bliskich znajomych, ale nigdy nie róbmy z nich prezentów na bardziej oficjalne zaproszenia. Z alkoholem trzeba natomiast uważać szczególnie w przypadku osób, których nie znamy dobrze, bo możemy trafić na przykład na kogoś, kto właśnie heroicznie próbuje wyjść z nałogu; może nam być potem bardzo głupio….. Również ciasta własnego wypieku albo przetwory, czy nalewki (choćby najlepsze i najsmaczniejsze), a także świąteczne kosze z przysmakami, zostawmy na upominki dla rodziny, znajomych i bliskich przyjaciół. Przynoszenie gospodarzom naszego formalnego proszonego obiadu czy kolacji wiktuałów może wyglądać, jak brak zaufania do ich zdolności kulinarnych lub zasobności portfela…. I jeszcze jedno – już przy stole: jako goście NIGDY nie mówimy popularnego „Smacznego”. Mogą to ewentualnie – podkreślam: ewentualnie – powiedzieć jedynie gospodarze, chociaż zwyczaj ten wychodzi z obiegu. To samo dotyczy toastów: jako goście nigdy nie wznosimy ich pierwsi, nawet jeżeli życzymy naszym miłym gospodarzom naprawdę dużo szczęścia i pomyślności.

Continue reading


KOMUNIKOWANIE ZMIAN I ANGAŻOWANIE PRACOWNIKÓW

O6NM390

Dekalog – przykazania i zadania dla kadry kierowniczej   Rozumieć zmiany jako proces: planować, skutecznie wprowadzać, zarządzać tym procesem, komunikować – na każdym etapie, jego pożądane i osiągnięte wyniki  oraz dlaczego zmiany są pożądane i po prostu nieuniknione. Jednocześnie zdawać sobie sprawę z „efektu grawitacji” (zjawiska,  z którymi musimy nauczyć się żyć i do których musimy umiejętnie dostosować się, jak do grawitacji, nie zaś z nimi walczyć).   Przygotować się na zmiany – szczególna rola przełożonych i liderów w firmie lub organizacji. Pokazać i udowodnić otwartość na zmiany; zachęcać do postaw „Czemu nie”, zamiast „A po co?”. Stabilizacja = stagnacja.   Wykazywać na co dzień cechy i postawy liderów zmian: przekazywanie informacji, angażowanie pracowników, inspirowanie do kreatywności, motywowanie zespołów. Ważne są tu tzw. „miękkie” metody zarządzania zespołami  oraz znaczenie przykładu odgórnego.   Traktować zmiany jako doświadczenie pozytywne, w którym dużą rolę odgrywają emocje i kreatywność pracowników; należy wykorzystywać ich inicjatywy, angażować na każdym etapie (pasje i zainteresowania), korzystać z ich doświadczeń.   Pokonywać psychologiczny opór i przeszkody w akceptacji zmian: uświadamiać sobie i podwładnym naturalności etapów oraz sposoby skutecznego ich pokonywania. „Co w tym dla mnie? Jak ja na tym stracę?” – to podstawowe ludzkie pytania.   Słuchać ludzi: prowadzić mniej lub bardziej formalne badania opinii pracowników i reagować na wyniki. Kluczowa jest rola komunikacji wewnętrznej oraz samej kadry kierowniczej. „Nie strzelaj do posłańca” – ludzie muszą wiedzieć, że mogą mówić również niepopularne rzeczy (np. poprzez anonimowy kanał do zgłaszania wniosków).   Tworzyć i pielęgnować odpowiednią i przyjazną kulturę korporacyjną – jaka jest, jaka powinna być, jaką chcemy po zmianach. Czy jasno pokazujemy ludziom, co chcemy osiągnąć, gdzie być, jacy być. Konieczne jest zdefiniowanie, jacy chcemy być PO zakończonym  procesie – ludzie muszą to jasno widzieć. Kultura korporacyjna nie może być narzucona odgórnie, ale wypracowana wspólnie z pracownikami. Niezbędna jest duma z pracy w tej firmie.   Rozumieć rolę i znaczenie komunikacji w procesie zmian: co komunikowanie zmian powinno pomóc nam osiągnąć – i jak do tego dążyć: np. zwiększenie świadomości pracowników, przybliżenie im nowej organizacji, wpływ na opinie i postawy, poprawienie wyników firmy dzięki lepszej rozpoznawalności marki, produktów, itp.   Mówić jako liderzy jednym glosem: „Jedna organizacja – jeden głos”. Czego i jak nie mówić, aby uniknąć nieumyślnego lub umyślnego sabotażu idei. Być świadomym pułapek komunikacji kaskadowej: czego nie robić, jak nie mówić (syndrom „głuchego telefonu”), aby uniknąć postaw typu „Znowu centrala coś wymyśliła – przeczekajmy, przejdzie im”.   Odróżnia zmianę od kryzysu; co robić, by zmiana nie stała się kryzysem, a potencjalny kryzys zamienić w sukces!

Continue reading