Występy przed kamerą

występy przed kamerą

Udane występy przed kamerą i skuteczne przekazywanie informacji w TV to nie tylko umiejętność zbudowania właściwego przekazu, choć oczywiście jest to bardzo ważne, ale również dobra znajomość zasad pracy reporterów i ekip TV oraz różnego rodzaju „trików”, które są w telewizjach – na całym świecie – stosowane. Brak takiej elementarnej wiedzy skutkuje często niemiłym zaskoczeniem, a często też rozczarowaniem, osób udzielających wypowiedzi. Przytrafia się to nie tylko ekspertom, którzy na co dzień nie pracują z mediami, a jedynie okazjonalnie się dla nich wypowiadają, ale również i rzecznikom prasowym, którzy powinni mieć taką warsztatową wiedzę w małym palcu. Co zrobić by nasze występy przed kamerą były udane? Jak istotna jest wiedza warsztatowa przekonać się można na najprostszym przykładzie tzw. „setek”, czyli krótkich wypowiedzi przed kamerą. Pierwsza sprawa to długość samej wypowiedzi. Reporter w materiale newsowym z reguły może wykorzystać wypowiedź od 8 do 12 sekund, w skrajnych przypadkach 15. Jeżeli o tym wiemy to możemy sobie przygotować taki tekst, który w ramach tego limitu pozwoli nam na precyzyjne wyrażenie naszego stanowiska. Ale jeżeli nie znamy tej prostej zasady i wypowiadamy się rozwlekle i wielowątkowo to dajemy możliwość, aby dziennikarz sam sobie – niekoniecznie złośliwie, ale kierując się własnym wyczuciem – wybrał najbardziej interesujący go fragment i często okazuje się, że w materiale TV nie „poszła” ta część wypowiedzi, która była najistotniejsza z naszego punktu widzenia, a zupełnie inny, mniej istotny dla nas, fragment. Ktoś powie, że to drobnostka warsztatowa. Tak, to drobnostka, a nie żadna tajemna wiedza, ale jeżeli o niej nie wiemy, to możemy narobić sobie problemów, zwłaszcza kiedy zabieramy głos w sytuacjach kryzysowych. Kolejna kwestia przy nagrywaniu „setek”, która może przysporzyć nam poważnych problemów, to tzw. „ogrywki” lub „przebitki”, które służą do ilustracji materiału newsowego, czyli coś na pozór bardzo bezpiecznego. Już po udzieleniu wypowiedzi do kamery słyszymy, jak reporter mówi do operatora: „Zrób mi jeszcze ogrywkę”, a do osoby udzielającej wypowiedzi: „Stańmy tu jeszcze na chwilę tak, jakbyśmy rozmawiali, a operator zrobi nam kilka obrazków na przebitki”. Z reguły w tym momencie osoba, która udzielała wypowiedzi rozluźni się, bo teoretycznie oficjalne część nagrania się już skończyła i ustępuje stres. Wtedy już bardziej swobodnie rozmawia z dziennikarzem, bo nie ma podstawionego pod nos mikrofonu i często chce dodać coś od siebie, albo powiedzieć coś nieoficjalnie. I wtedy zaczynają się problemy, bo poza tym, że kamera nagrywa obraz, to jednocześnie cały czas rejestruje dobrej jakości dźwięk, w tym te nieoficjalnie wypowiadane na tzw. „offie” słowa. Jeżeli podczas takiej sytuacji padną jakieś istotne, albo kontrowersyjne informacje to może się okazać, że również i one znajdą się w TV, np.: ”Panie redaktorze, tak naprawdę to jest inaczej….”. Na co zwrócić uwagę występując przed kamerą? Inną istotną sprawą przy tego typu nagraniach jest tło, na jakim występujemy. Telewizje nie lubią oficjalnych ścianek firmowych lub miejsc, gdzie eksponowane jest logo firmy (tu wyjątkiem są instytucje publiczne, bo nie są komercyjne), dlatego przy nagraniach często proszą o ustawienie się na jakimś przypadkowym tle lub wręcz w plenerze. I tu ponownie mogą pojawić się problemy, które mogą popsuć efekt naszego wystąpienia. Przy wypowiedzi np. w sytuacji kryzysowej zostaniemy ustawienie na tle drzwi z napisem „Wyjście ewakuacyjne”, albo nasz prezes przy okazji nagrania po konferencji prasowej (odbywającej się w sali konferencyjnej w hotelu) ogłaszającej restrukturyzację i redukcję zatrudnienia zostanie ustawiony na tle suto zastawionych jedzeniem stołów, które są częścią imprezy organizowanej przez inną firmę. Często też zdarza się, że zostaniemy ustawieni tak, że na materiale widać jakieś kwiaty, palmy, czy przedmioty wystające nam z głowy. Widziałem kiedyś rzecznika prasowego, który dał się ustawić na tle stojącego wieszaka na płaszcze, takiego z bardzo zakręconymi ramionami. Na nagraniu wyglądał, jakby ktoś (rzecznikowi, oczywiście, nie wieszakowi…) doprawił mu rogi. Właściwe ustawienie i dobranie profesjonalnego kadru powinno być rolą operatora. To prawda, ale zdarza się, że przez zmęczenie, nawał pracy, pośpiech, itp. może on nie zwrócić na to uwagi, a czasami – gdy potraktujemy go z góry, przywitamy tylko z redaktorem, a z nim nie, będziemy niemili, itp. – to może on chcieć nam zrobić drobną złośliwość i „odegrać się”. Taka ludzka słabostka….. Stąd dwie ważne zasady dotyczące tła, o których musimy pamiętać i ich przestrzegać: po pierwsze – zawsze traktujmy z szacunkiem nie tylko reportera, ale również operatora i nie zwracajmy się do niego „panie kamerzysto” (teraz już bardzo rzadko, ale czasami w ekipie zdarza się również dźwiękowiec); po drugie – zawsze sprawdzajmy tło, na jakim jesteśmy ustawiani i jeżeli z jakiegoś powodu jest ono nieodpowiednie, to grzecznie poprośmy o jego zmianę. Dodatkowo, przed rozpoczęciem wypowiedzi zapytajmy operatora, czy wyglądamy OK, czyli czy nie sterczy nam „kogutek” na głowie, nie przekrzywił się krawat lub nie wywinął kołnierzyk. Wtedy, jeżeli coś jest nie tak, to na pewno operator nam o tym powie. W ten sposób pokazujemy też, że mamy pewną wiedzę na temat takich nagrań, a to budzi szacunek. Powyższe trzy przykłady to raptem nieduży wycinek bardzo użytecznej wiedzy warsztatowej związanej z nagrywaniem wystąpień przed kamerą. Niby drobne rzeczy, ale jeżeli o nich nie wiemy to zamiast świetnego „sprzedania się” w mediach możemy napytać sobie poważnych kłopotów. Autor artykułu: Andrzej Pomarański Chcesz dowiedzieć się więcej? Jesteś zainteresowany naszymi usługami? Skontaktuj się z nami, a chętnie Ci pomożemy => KONTAKT Sprawdź naszą ofertę – branding i rebranding, wizerunek i reputacja oraz marketing polityczny Więcej ciekawych artykułów: ⇒ komunikacja kryzysowa ⇒ doradztwo PR

Continue reading


Marka Osobista, Personal Branding – wiele hałasu o nic?

Personal branding

Szata nie tylko zdobi… ale również sprzedaje – nasz wygląd i zachowanie budują reputację naszej firmy i marki. Często słyszymy historie staruszek oszukanych przez różnego rodzaju domokrążców: „Był w garniturze, schludny, uśmiechnięty, tak ładnie się wysławiał. Wzbudzał zaufanie, więc podpisałam tę umowę”. Możemy się oburzać, że oszuści wykorzystują zaufanie, zwłaszcza osób starszych, poprzez skojarzenia ze schludnością i zadbanym wyglądem, ale nie zmienia to faktu, że – jak udowodnili antropologowie – wolimy mieć do czynienia z ludźmi wyglądającymi na zadbanych, czystych i pogodnych z prostego powodu: podświadomie wiążemy te atrybuty ze zdrowiem i brakiem chorób. Jako ludzkość od zarania boimy się zaraz i przejęcia chorób od innych. Dlatego też instynktownie z tego właśnie powodu unikamy podania ręki urzędnikowi bankowemu, u którego zauważymy brudne paznokcie . Zastanawiające jest to, że oczywisty fakt,  znany i wykorzystywany niecnie przez oszustów,  często jest ignorowany przez tzw. „normalnych”  biznesmenów, którzy zapominają, że własną powierzchownością, zachowaniem, wyglądem i reputacją uwiarygadniają swoje produkty i usługi. Personal branding – kreowanie własnego wizerunku Ileż razy zdarzyło mi się, że w restauracji podchodził do mnie młodzieniec z twarzą pokrytą ropnym trądzikiem. Natychmiast rezygnowałem z zamówienia i wychodziłem. Ale ktoś go przecież jako kelnera zatrudnił! Gdzie ten właściciel lub kierownik sali mieli oczy? Czy naprawdę nie rozumieli, że taki wygląd kelnera odstraszy gości i przełoży się na realne straty? Sprzedawczyni z kolczykiem w nosie  i przekłutą górną wargą, albo z agresywnym tatuażem na dłoni  też raczej odstraszy przeciętnego klienta sklepu spożywczego niż zachęci do kupna bułek. Niedawno zrezygnowałem z zakupu jabłek na straganie, bo obsługująca kobieta miała ręce i szyję pokryte dziwnymi niezagojonymi ranami. Przy innych straganach było pełno kupujących, a przy tym nikogo. Wymierne straty. Zasada, że własną powierzchownością, zachowaniem, wyglądem i reputacją uwiarygadniamy naszą działalność, działa na wszystkich poziomach biznesu. Właścicielka firmy kosmetycznej musi swoim wyglądem potwierdzać: „Produkowane przeze mnie kremy sprawiają, że Ty także zachowasz tak młody i piękny wygląd”. Swoją twarzą – również w sensie przenośnym – gwarantuje ona najwyższą jakość swoich produktów i usług. Oprócz wynajętych modelek czy znanych aktorek występujących w reklamach firmy kosmetycznej ważne jest też, aby jej właścicielka była dowodem prawdziwości swoich haseł reklamowych. Takie branże jak kosmetyka, moda, restauracje, hotelarstwo czy usługi finansowe, ubezpieczeniowe i medyczne są szczególnie wrażliwe na tzw. „endorsement”,  czyli potwierdzenie wiarygodności firmy lub marki własną twarzą przez właściciela lub prezesa. Rozumieją to doskonale np. rodzina Marriottów, David i Victoria Beckhamowie czy Richard Branson, którzy w naturalny, a jednocześnie profesjonalny sposób posługują się swoim wizerunkiem, a uśmiechem i pogodnym spojrzeniem prosto w obiektyw kamery lub aparatu zapewniają nas o prawdziwości swoich słów i czynów. W przypadku Bransona, od kiedy oprócz muzyki zaczął zajmować się liniami lotniczymi, pozbył się wizerunku zadziornego buntownika, a przyjął aurę statecznego biznesmana: wszak korzystając z jego linii lotniczych chcemy mieć poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Marka osobista i jej wpływ na biznes Z drugiej strony, widziałem w pewnym polskim piśmie biznesowym wywiad  z dwojgiem właścicieli firmy brokerskiej, z których na załączonym zdjęciu każde patrzyło w inną stronę – ani na siebie ani w obiektyw, czyli w oczy czytelnikom – jednocześnie głosząc hasło: „Zaufaj nam”. Prywatne amerykańskie kliniki firmowane są wizerunkiem ich właścicieli lub dyrektorów w lekarskich kitlach. W polskich tego nie widziałem; w najlepszym przypadku na ścianach wiszą jakieś krajobrazy, a najczęściej – reklamy leków. Większość polskich właścicieli firm i marek ciągle nie widzi konieczności udzielania swoich nazwisk i twarzy do promowania własnej działalności biznesowej. Fałszywie pojmowana skromność? Obawy różnego rodzaju? Nieświadomość potęgi tego prostego, a jakże taniego narzędzia? A może złe doświadczenia, czy to własne czy zasłyszane od innych? Oczywiście, należy bardzo umiejętnie posługiwać się tym narzędziem, a jeśli mamy wątpliwości, czy to potrafimy – skorzystajmy z doradztwa specjalistów od PR i wizerunku. Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do ujawniania szczegółów swojego życia osobistego i rodzinnego. Pod tym względem trzeba ciągle mieć się na baczności. Niedawno właściciel pewnej bardzo dużej polskiej firmy przodującej w branży przemysłowej udzielił wywiadu, w którym przyznał się, że cierpiał na depresję spowodowaną splotem wielu rodzinnych i osobistych tragedii oraz że należał do mało znanego w Polsce odłamu protestantyzmu i że tam, gdzie nie pomogła mu terapia – tam pomogła modlitwa. Wyznał też, że najchętniej nie zajmowałby się biznesem i oddał pieniądze na biednych i potrzebujących. Na reakcję rynku – negatywną, naturalnie – nie trzeba było długo czekać. Firma właśnie została przejęta przez swojego największego konkurenta. Takie nieliczne przypadki gaf powinny być jedynie przestrogą przed nieumiejętnym posługiwaniem się własnym wizerunkiem, a nie przed korzystaniem z niego. Jest ono niesłychanie pomocne zwłaszcza w przypadku firm rodzinnych, gdzie nazwisko i „twarz” właściciela mogą budować reputację marki i firmy skuteczniej, niż działania reklamowe i marketingowe. Autor artykułu: Zbigniew Lazar Dowiedz się więcej: komunikacja kryzysowa, doradztwo PR, Sprawdź naszą ofertę – branding i rebranding, wizerunek i reputacja oraz marketing polityczny Poznaj naszych specjalistów od Public Relations – Nasz zespół

Continue reading


Rebranding

Modern Corp. Rebranding

Czym jest, a czym nie jest rebranding – jak go skutecznie przygotować i wprowadzić. Rebranding, czyli całkowita i całościowa zmiana tożsamości, wizerunku i kultury korporacyjnej firmy to klasyczny przykład zmian zaplanowanych i prowadzonych na wielką skalę, które można przyrównać do korporacyjnego trzęsienia ziemi. Jest to kompleksowe i zaplanowane działanie w celu przeprogramowania marki, czyli zmiany jej postrzegania przez konsumentów lub dotarcia z nią do nowych grup. Ponieważ zdarza się w życiu organizacji niezwykle rzadko, nie ma więc szans na powtórkę, jeśli coś się nie uda za pierwszym razem. Nie ma miejsca ani czasu na uczenie się na własnych błędach i na kolejne, być może bardziej udane, próby. Rebranding jest często najwłaściwszym i najskuteczniejszym sposobem ożywienia słabej  lub kulejącej marki. Czasem jest nieunikniony w rezultacie fuzji, przejęcia, czy tzw. „spin-offu”. Bez względu na przyczyny przeprowadzenia rebrandingu, wymaga on od zarządów firm oraz osób odpowiedzialnych za komunikację, PR, marketing i HR umiejętnego zaangażowania w ten proces wszystkich interesariuszy, zarówno zewnętrznych, jak i przede wszystkim  wewnętrznych. Korzyści z dobrze przeprowadzonego i zakomunikowanego procesu rebrandingu są wymierne dla firmy zarówno w wymiarze wewnętrznym (większa integracja załogi, zwiększenie zaangażowania pracowników, lepsze zrozumienie celów firmy, wzrost motywacji i efektywności), jak i zewnętrznym (pozytywne „zamieszanie” wokół firmy, wzrost rozpoznawalności firmy i jej marek wśród klientów, mediów i opinii publicznej, dotarcie do nowych klientów i wejście na nowe rynki, wzrost sprzedaży). Często rebranding  – tylko dlatego, że  brzmi obco i „naukowo” –  mylony jest z pospolitym „odświeżeniem marki”, czyli działaniami takimi, jak zmiana wystroju sklepów, biur i salonów, czy po prostu zmianą logo, nazwy firmy lub nazw jej produktów, kolorów korporacyjnych, itp. Działania takie wsparte są często efektowną kampanią reklamową, koncertem światowej gwiazdy, serią masowych imprez – i ogromnymi budżetami promocyjnymi. Zbyt często firmy koncentrują się na tych powierzchownych, chociaż atrakcyjnych, aspektach rebrandingu – a potem są niemile zaskoczone, że okazał się on klapą….. Nazwa czy logo firmy to jej „twarz”  wobec klientów i świata zewnętrznego. Za twarzą powinno jednak stać wnętrze. Mogłoby się więc wydawać, że firmy będą wyjątkowo ostrożnie i troskliwie planowały i koordynowały jakiekolwiek działania w tym zakresie. Skuteczność rebrandingu Skuteczny rebranding, który niekiedy jest ostatnią deską ratunku dla słabych marek,  to przenicowanie całej firmy, jej celów, wartości i kultury organizacyjnej, nie zaś jedynie powierzchowna zmiana logo czy nazwy. Cóż, wiele organizacji ciągle nie rozumie, co tak naprawdę leży u podstaw sukcesu rebrandingu lub odświeżenia marki…. Sporo świeżych przykładów z kraju i z zagranicy pokazuje, niestety, że pomimo niejednokrotnie ogromnych budżetów przeznaczonych na rebranding, próby takie podejmowane są w sposób nieprzemyślany i powierzchowny, a ich skutki są często mizerne. Najczęściej zapomina się o tzw. rebrandingu wewnętrznym, czyli o pracownikach.  A to przecież oni muszą najpierw zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, aby móc potem stanąć oko w oko z klientem. Kilka lat temu pewna znana i popularna sieć supermarketów w Australii, w obliczu rosnącej konkurencji oraz stopniowej utraty klientów, rozpoczęła taki właśnie proces. Rok i wiele milionów dolarów później, ku niemiłemu zdziwieniu zarządu, okazało się, że oprócz logo i wystroju wnętrz nic się nie zmieniło. Sieć nadal traciła vis-a-vis swoich głównych rywali, a pracownicy w anonimowych ankietach mówili: „zarząd tylko udaje, że chce coś zmienić”, „im tylko chodzi o to, żebyśmy ciężej pracowali”, „mnie to nic nie obchodzi, robię swoje i już”, „gdy klienci pytają, dlaczego teraz sklep wygląda inaczej to nie wiem, co im odpowiedzieć”, itp. Pracownicy skarżyli się też, że wszystkie decyzje i działania wokół rebrandingu obeszły ich samych szerokim łukiem. Pracownicy mogą być najlepszymi ambasadorami wprowadzania „nowego” – należy więc uruchomić wśród nich pokłady dobrej woli, co nie jest trudne, jeśli tylko zarząd prawidłowo zakomunikuje pracownikom zmiany i zachęci do uczestnictwa w tym procesie. Najważniejsze tego elementy to, w skrócie: – przekazywanie właściwej i niezbędnej informacji (pracownicy zawsze przed klientami); – angażowanie ich w proces, co jest szczególnym zadaniem dla kierownictwa i kadry zarządzającej firmy; – tworzenie pozytywnych emocji wokół nowej marki – na różne i wszelkie sposoby; – inspirowanie pracowników do kreatywności i angażowania się w proces; – promowanie nowej kultury organizacyjnej wraz z jej pożądanymi efektami „nowego”; – wiarygodność  i autentyczność, co jest  podstawą wszystkich form komunikacji; – oraz niezbędny jasny, spójny i konsekwentnie wyrażany przekaz: o co chodzi, co reprezentujemy, czym się kierujemy i będziemy kierować, jakie będą konkretne zyski dla pracowników (ale także dla partnerów biznesowych, konsumentów i społeczeństwa). Rebranding jako komunikacja zewnętrzna i wewnętrzna Marka (brand) to przecież obietnica wobec klientów – a obietnicę spełniają pracownicy. Re-brand-ing zaś oznacza, że będziemy teraz robić wszystko inaczej, w znaczeniu: lepiej dla klientów. Działania zewnętrzne, nakierowane na media, klientów i opinię publiczną,  powinny ZAWSZE nastąpić  po wewnętrznych, natomiast w obecnych czasach mobilnego i natychmiastowego przepływu informacji, należy zwracać szczególną uwagę na ochronę informacji, aby z jednej strony uniknąć wypływu szczegółów poufnych, a z drugiej strony skanibalizowania pożądanego efektu „wielkiego wybuchu” w samym momencie wprowadzenia nowej marki. Komunikacja zewnętrzna powinna koncentrować się na tym, jakie korzyści  odniosą po rebrandingu klienci oraz jak wpłynie on na rynek. Skuteczny rebranding wymaga dokładnego zaplanowania i powinien być zawsze traktowany nie jak pojedyncze spektakularne wydarzenie, ale jak typowy projekt biznesowy, którego wszystkie elementy są drobiazgowo dopracowane, skoordynowane i nadzorowane. Jest to proces, tak więc wszystkie działania (w tym  komunikacyjne) muszą być rozpisane w najdrobniejszych szczegółach. Mogą to być, zależnie od firmy, mi.in., aspekty prawne planowanych zmian, reklama, oznakowanie sklepów i budynków, PR i komunikacja korporacyjna, kultura korporacyjna, logistyka, oferty i produkty, szkolenia, obsługa klientów, czy infrastruktura technologiczna. Nic nie może być pozostawione przypadkowi. Musi to być bezlitosne zarządzanie projektowe i egzekwowanie standardów i terminów. Dlatego też powinniśmy decyzję o ewentualnym rebrandingu poprzedzić dokładną  diagnozą – czyli analizą bieżącej sytuacji firmy oraz jej otoczenia rynkowego.  Nasze założenia powinny być jasno określone: punkt wyjścia, zakres wprowadzanych zmian oraz konkretny punkt docelowy.  Planowanie – czyli  przygotowanie precyzyjnego projektu zmian zawierającego kluczowe obszary, osoby decyzyjne oraz harmonogram działań – powinno także obejmować wyznaczenie lidera projektu (najlepiej jednej osoby z odpowiednim umocowaniem wykonawczym, która będzie odpowiedzialna za koordynację całego projektu) oraz koordynatorów projektu w każdym obszarze działalności firmy. Realizacja zaś musi przebiegać zgodnie z wcześniej przygotowanym planem. Najważniejsze obszary rebrandingu to: pracownicy i informacja dla nich, produkty i ich oznakowanie i opakowania , reklama, internet i intranet, obsługa klienta (szczegóły ofert, cenniki, itp.), oznakowanie biur, sklepów oraz innych obiektów i pojazdów, dokumenty firmowe,  stroje służbowe, stoiska i ekspozycje, komunikacja korporacyjna zewnętrzna i wewnętrzna, a także wszelkie zagadnienia prawne, licencyjne, itp. Na co zwrócic uwagę podczas rebrandingu Należy jednocześnie być przygotowanym na to, że potencjalne kłopoty w trakcie rebrandingu mogą być związane przede wszystkim z:  jakością produktów i usług, awariami nowych systemów, kwestiami pracowniczymi, zwłaszcza z bezpieczeństwem zatrudnienia,  kwestiami właścicielskimi, jeśli struktura własnościowa firmy jest  skomplikowana,  ochroną środowiska, działaniami  konkurencji, wzmożonym zainteresowaniem mediów, decyzjami urzędów i władz. Bez względu na branżę, a także bez względu na to, czy dotyczy to pracy samej firmy, czy wspierającej ją agencji marketingowej lub PR, skuteczne wprowadzenie rebrandingu wymaga od wszystkich pełnego zrozumienia, że: – jest to zarządzanie projektowe i niezbędne jest przestrzeganie terminów na każdym etapie – konieczny jest jasny, spójny i konsekwentnie wyrażany przekaz, wewnątrz i na zewnątrz: o co chodzi, co reprezentujemy, czym się kierujemy i będziemy kierować, jakie będą konkretne zyski dla każdego – komunikacja wewnętrzna – skoordynowana z zewnętrzną – to podstawa – jedna osoba z odpowiednim umocowaniem wykonawczym musi być wyznaczona w każdym obszarze działalności firmy, jako końcowa i ostateczna instancja decyzyjna. Natomiast z czysto komunikacyjnego i wizerunkowego punktu widzenia nie wolno zapomnieć, że rebranding musi […]

Continue reading


Komunikacja kryzysowa

Modern Corp. komunikacja kryzysowa i strategie komunikacji

Obca kultura, nieumiejętna komunikacja kryzysowa, brak treningu medialnego, czy po prostu kulejący savoir-vivre? Czy porozumienie się z Niemcami wymaga wiedzy tajemnej? Uniwersalny stereotyp Niemców  to obraz ludzi nie bawiących się w subtelności, zbyt bezpośrednich i bez poczucia  humoru, ale za to produkujących wspaniałe samochody. Po ostatniej aferze „diesel-gate” wywołanej przez Volkswagena nawet ta zasługa wydaje się jednak nieco wątpliwa. Co może być powodem, dla którego niemieccy managerowie, a ostatnio nawet niektórzy znaczący politycy, nie potrafią komunikować się właściwie na poziomie międzynarodowym i budować bardziej pozytywnego wizerunku i reputacji dla siebie samych i dla swojego kraju? Może wierzą, że zaawansowane technologicznie produkty i dobre wyniki gospodarcze mówią same za siebie i dlatego niepotrzebne są umiejętności komunikacyjne i nie trzeba ich trenować? A może ta pozorna zarozumiałość jest po prostu przejawem konkretnej kultury? Komunikacja kryzysowa Zarówno niemieccy managerowie, jak i politycy, przechodzą cyklicznie rutynowe szkolenia medialne i PR-owe i regularnie uczestniczą w seminariach dotyczących dziedzin tj. komunikacja kryzysowa, bo tego wymagają procedury korporacyjne firm, partii i organizacji, do których należą. Uczą się, jak występować przed kamerą, jak zachowywać się w studiu TV i jak mówić krótkimi zdaniami. Ale nazbyt często nie uczą się, jak budować swoje przekazy na poziomie różnych kultur, by były zrozumiałe przez odbiorców nie tylko w kraju, ale i za granicą. Jak kultura każdego kraju świata tak i kultura niemiecka jest wyjątkowa i specyficzna pod różnymi względami. Jedną z jej charakterystyk jest ścisłe powiązanie tego, co mówimy z tym, co robimy. Wszystko jest jednoznaczne. W Niemczech słownie wyrażona na coś zgoda jest obowiązująca. Na jej podstawie wszystkie zaangażowane strony mogą podjąć działania, bo wiąże je w sposób obowiązujący umowa słowna. Osoby z niemieckiego kręgu kulturowego uważają często, że ta sama zasada działa w innych kulturach i krajach. To może prowadzić do znacznych nieporozumień np. we Włoszech lub na Bliskim Wschodzie, gdzie panuje zarówno inne pojęcie czasu, jak i znaczenie słowa „zgoda”. Niemcy zakładają, że każdy mówi to, co myśli, czyli że każda wypowiedź, każde słowo dokładnie odzwierciedla zamiary mówiącego i jest wiążące. Okoliczności, w jakich wypowiadamy swoje opinie grają raczej mniejszą rolę. „Mów, co myślisz i rób, co mówisz” – to powiedzenie stanowi integralną część kultury niemieckiej (w tym także biznesowej). Znaczenie słownych oświadczeń W wielu innych kulturach znaczenie słownych oświadczeń i wypowiedzi kształtowane jest przez – i w znacznej mierze zależy od – okoliczności, a nawet od chwili, w której są wypowiadane,  np. grzecznościowo, jako jedynie konwenans. Są więc mniej bezpośrednie i zależą od kontekstu. Niemieckie przysłowie określa takie nieprecyzyjne podejście do komunikacji humorystycznie: „Dobrze jest znać prawdę, ale lepiej porozmawiać o palmach”. Niemcy postrzegają taką niebezpośrednią komunikację jako zbędną i niepotrzebnie skomplikowaną. Co więcej, gdy zaczynamy tak mówić „na okrągło” to nasz niemiecki rozmówca może zacząć podejrzewać, że chcemy coś ukryć, albo że nie mamy pojęcia, o czym mówimy. W najgorszym przypadku może uznać, że próbujemy go okłamać. W komunikacji z otoczeniem Niemcy doceniają zwięzłość i bezpośredniość. Krótka historyjka, którą często opowiadam podczas szkoleń czy konsultacji z komunikacji międzykulturowej, ilustruje to najlepiej: mieszane polsko-niemieckie małżeństwo jedzie sobie „autobahnem”. Jadą już dość długo, gdy polska żona pyta niemieckiego męża: „Kochanie, prowadzisz już ponad dwie godziny. Nie napiłbyś się kawy?”. Mąż spogląda na licznik przejechanych kilometrów, oblicza czas pozostały do celu podróży i odpowiada: „Nie, skarbie. Jest OK”. I kontynuuje podróż, a żona robi obrażoną minę i przestaje się do niego odzywać. Moim klientom, najczęściej niemieckim biznesmenom i managerom, muszę prawie zawsze tłumaczyć, że tak naprawdę to polska żona chciała się napić kawy. Większość Niemców nie przywykła do takich zawoalowanych, niebezpośrednich przekazów. Typowe reakcje na tę historyjkę to: „Nie mogła powiedzieć, o co jej chodzi? Przecież zatrzymałby się od razu”. Z pewnością. Tyle tylko, że z kolei w jej kulturze takie bezpośrednie wyrażenie swoich zachcianek lub potrzeb brzmiało by zbyt nachalnie. Natomiast znając polską kulturę i jej skuteczność – jestem przekonany, że żona bardzo szybko dostała swoją upragnioną kawę…. Strategie komunikacji – Bezpośredni sposób komunikowania się Niemiecki bezpośredni sposób komunikowania się z otoczeniem, nie tylko w biznesie, ale też w polityce, prowadzić może do nieporozumień i tarć. Ostatnie tygodnie dostarczyły aż za dużo złych przykładów takiej niewłaściwej komunikacji ze strony niektórych niemieckich polityków. Sam byłem nieprzyjemnie zaskoczony słuchając jednego z nich, gdy na poziomie Unii Europejskiej – komentując doniesienia o domniemanym łamaniu praw unijnych w jednym z krajów członkowskich – ogłosił bezceremonialnie: „Należy to zbadać i jeśli okaże się to prawdą to należy ten kraj ukarać”. Wiemy, co nastąpiło potem – i dopiero przy udziale ministra spraw zagranicznych Niemiec udało się tę sytuację załagodzić. Sprawę zaś zakończył dyplomata z Luksemburga, który znacznie bardziej umiejętnie dobrał słowa: „Powinniśmy zacząć konstruktywny dialog, aby lepiej zrozumieć obecną sytuację”. Voilà – tak należy podchodzić do komunikacji kryzysowej na poziomie międzynarodowym. Często biznesmeni z innych krajów mówią mi, że przecież nie wszyscy Niemcy są tak bezpośredni i niewrażliwi na niuanse. Proszą o rady, jak negocjować i lepiej współpracować ze swoimi niemieckimi partnerami oraz jakie strategie komunikacji wykorzystywać. Na pewno pomoże w tym dobre zrozumienie takich pojęć, jak: wysoki i niski kontekst kulturowy, komunikacja bezpośrednia i pośrednia, werbalna i niewerbalna (kontekstowa) oraz różnice miedzy kulturami formalnymi i nieformalnymi. Niemiecką kulturę można określić, jako nisko-kontekstową (czyli taką, w której nie ma niedomówień lub aluzji, która nie polega na domyślaniu się, o co chodzi rozmówcy i odczytywaniu jego intencji), bezpośrednią i raczej formalną w sytuacjach biznesowych. Uświadamiając sobie te aspekty można się odpowiednio przygotować do rozmów i kontaktów biznesowych, np. mówić prosto i „w punkt”, podawać fakty, dane i liczby, unikać okazywania emocji, dygresji i opowiadania żartów i anegdot. Trzeba też pamiętać, że to, co dla nas może brzmieć jak afront lub wręcz obraźliwie, uważane może być przez Niemców po prostu za jasny i prosty komunikat. Te właśnie jasne i proste przekazy nie mają na celu godzenie w nikogo, gdyż nie są w nikogo wymierzone osobiście. Ich intencją nie jest zranić rozmówcę, lecz być po prostu dobrze przez niego zrozumianym. Jednocześnie niemieccy managerowie stają się coraz bardziej świadomi różnic międzykulturowych – i stosują tę wiedzę w praktyce. W tym zakresie globalizacja bardzo pomogła. Niemniej, dobrze jest pamiętać stare porzekadło, które pozwolę sobie lekko zmodyfikować: „Gdy jesteś w Berlinie, postępuj jak berlińczyk”. Biorąc pod uwagę wzrastającą globalizację i zderzenie różnych kultur globu w ponadnarodowych korporacjach i międzynarodowym biznesie, musimy mieć świadomość różnic komunikacyjnych i kulturowych z tego wynikających. Autor artykułu: Dr Klaus Hartmann Dowiedz się więcej: doradztwo PR, rebranding Sprawdź naszą ofertę – branding i rebranding, wizerunek i reputacja oraz marketing polityczny Poznaj naszych specjalistów od Public Relations – Nasz zespół

Continue reading