PRAKTYCZNY SAVOIR-VIVRE, CZ. II

185b

Powitania i podawanie ręki Należy tu rozróżnić kontakty towarzyskie od oficjalnych, na przykład biznesowych. W sytuacjach towarzyskich panuje ogólna zasada: pierwszą osobą, która wyciąga rękę na powitanie lub pożegnanie jest osoba starsza do młodszej, kobieta do mężczyzny, osoba o wyższym statusie do tej o niższym, gospodarz do gościa. A gdy sytuacja nie jest tak prosta i oczywista? Na przykład, gdy są sobie przedstawiani na przyjęciu 60-letni pan i 20-kilkuletnia pani? Wtedy najbezpieczniejszym wyróżnikiem jest wiek: to starszy pan podaje rękę pierwszy młodej dziewczynie. NIGDY na odwrót. To byłoby uznane za faux-pas. Byłem niedawno świadkiem, gdy podczas nieformalnego towarzyskiego przyjęcia – podkreślam: nieformalnego, czyli teoretycznie „na luzie” – pewna młoda specjalistka ds. PR pierwsza wyciągnęła rękę do znanej dziennikarki TV w średnim wieku. Dziennikarka ta zamarła na dwie sekundy zaskoczona tym brakiem ogłady, ale – aby uniknąć nieprzyjemności – po krótkim wahaniu podała tej młodej osóbce rękę. Jej twarz zdradzała jednak niesmak, a zarówno samo powitanie, jak niezwykle  krótka i zdawkowa rozmowa, która nastąpiła, były oschłe. W sytuacjach biznesowych jest o wiele prościej: jedynym wyznacznikiem jest ranga. A więc dyrektor podaje rękę pierwszy swoim podwładnym, jeżeli zechce – PRZENIGDY na odwrót, nawet jeżeli podwładni są starsi od przełożonego. Kierownik działu zakupów podaje rękę pierwszy przedstawicielowi handlowemu innej firmy  – NIGDY na odwrót, bo klient jest zawsze wyższy rangą, niż sprzedawca próbujący coś klientowi „wcisnąć”. Jeżeli idziemy na rozmowę o pracę, również czekamy, aż osoba prowadząca rozmowę poda nam rękę pierwsza: nigdy nie szarżujemy do niej z ręką wyciągniętą już od drzwi, bo to przecież my jesteśmy niejako petentem w tej sytuacji, a więc z biznesowego punktu widzenia – jesteśmy niżsi rangą. W naszych bankach szerzy się ostatnio okropny niby-przyjazny zwyczaj wyciągania ręki przez personel banków do klientów, których nigdy wcześniej nie widzieli, a którzy przyszli na przykład po kredyt. Tak robić nie wolno!!! (Podobnie zresztą, jak urzędnik, policjant, agent ubezpieczeniowy, czy doradca finansowy NIGDY nie powinni zwracać się do klienta, czy obywatela po imieniu, na przykład : „Panie Zbigniewie”). Podsumowując – w sytuacjach biznesowych i oficjalnych zawsze osoba wyższa rangą, na przykład przełożony, pierwszy podaje rękę, natomiast podwładni i inne osoby niższe rangą kłaniają się pierwsze, mówiąc na przykład „Dzień dobry”. I jeszcze jedno – upewnijmy się, że nie podajemy ręki oślizłej i spoconej. Jeśli jesteśmy na przykład zdenerwowani oficjalną sytuacją, czy stremowani rangą osoby, której jesteśmy przedstawiani, wystarczy przecież szybkie dyskretnie dotknięcie chusteczki higienicznej lub wnętrza kieszeni. Rzadko się przecież zdarza, że ktoś ważny podaje nam rękę znienacka i z zaskoczenia.

Continue reading


Praktyczny savoir-vivre, cz. I

alisa-anton-66110

Buty Nadeszła w sposób nieunikniony ta pora roku, w której na wiele miesięcy stajemy się europejską potęgą w produkcji błota. Nawet chodniki w centrach miast pokrywają się brudną mazią. Wracając do domu, zanim ściągniemy płaszcz i czapkę, najpierw ściągamy buty. Ale co zrobić, gdy idziemy do kogoś w gości, albo gdy sami przyjmujemy gości: czy powinniśmy ściągać buty, albo czy możemy poprosić gości, aby je ściągnęli – czy też i jedno i drugie będzie gafą? Rzeczywiście, ogromną gafą będzie poproszenie gości o zdjęcie obuwia, nawet jeżeli na zewnątrz pada śnieg z deszczem, a ulice pokryte są gnijącymi liśćmi, a my na podłogach mamy drogie dywany lub jasne wykładziny. Po prostu połóżmy przy drzwiach dyskretnie czystą wycieraczkę lub jakiś chodniczek, na którym nam nie zależy, na których to nasi goście – na pewno ludzie dobrze wychowani, bo przecież innych nie zaprosilibyśmy do siebie – będą mogli buty oczyścić i osuszyć. Trudno, taka jest cena gościnności. Natomiast pod żadnym pozorem nie wolno obrażać gości aluzjami typu: „O, przygotowaliśmy dla Was wygodne papucie, gdybyście chcieli”, nie mówiąc już o brutalnie bezpośrednim „Zdejmiecie buty? Bo tam chyba straszna plucha”. Inicjatywa zdjęcia butów lub nie zawsze leży po stronie gości. Jeżeli spotkanie jest mniej formalne, mogą oni zdjąć buty – taki miły gest wobec gospodarzy. Jeżeli gospodarze będą bardzo oponować – goście mogą w butach zostać. Jeżeli natomiast spotkanie ma charakter bardziej oficjalny – panowie są w garniturach, a panie w eleganckich kreacjach – wyglądalibyśmy groteskowo w muszce lub krawacie i w skarpetkach, albo w złotej lamie i w samych rajstopach. Upewniamy się wtedy, że wycieramy buty dokładnie na wycieraczce, albo przynosimy zapasową parę i zmieniamy dyskretnie kozaczki na szpilki, a ciepłe trzewiki na przykład na lakierki. Z zasadami takimi spotkamy się zresztą w innych krajach i regionach o klimacie zbliżonym do naszego – jak Skandynawia, Niemcy, Anglia, Kanada, czy północne Stany. I jeszcze jedno: co do szpilek, zwłaszcza tych na ostrych metalowych obcasach – panie powinny ich unikać przy wizytach prywatnych, ze względu chociażby na możliwość zarysowania lub wręcz podziurawienia parkietu gospodarzy. To byłoby znacznie większe faux-pas, niż przyniesienie na kozaczkach paru grudek błota….. Kwiaty, koniaki, itp. Idziemy do kogoś w gości, być może po raz pierwszy na kolację do domu szefa, lub spotykamy rodziców naszej sympatii po raz pierwszy – i nie chcemy iść z pustymi rękami. Co robić? Oto kilka bezpiecznych rad. Dla pani domu – zawsze kwiaty. Najlepiej unikać efekciarskich i nienaturalnych bukietów z mnóstwem niepotrzebnych dodatków, które często są w złym guście. Dyskretny urok elegancji jest najlepszy. Kwiaty mogą być sezonowe, na przykład narcyzy lub tulipany na wiosnę, albo uniwersalne – róże, gerbery, frezje, itp. Unikajmy kwiatów, które w naszym kręgu kulturowym mają konkretne, czasem przykre, konotacje: lilie, chryzantemy, czy kalie. (Tak, tak: widziałem już bukiety z kalii, czyli klasycznych kwiatów pogrzebowych, wręczane starszym osobom z okazji jubileuszu….). W Anglii czy Francji chryzantemy będą mile widziane i przez panią domu docenione, ale nie u nas. Tak samo bukieciki konwalii czy fiołków – zostawmy je jako miły akcent na randkę, ale nie na imieniny koleżanki w biurze. Jeżeli mamy wątpliwości – poprośmy o radę panią w kwiaciarni. Jeżeli jest to nasza pierwsza wizyta – dopuszczalne są tylko kwiaty cięte. Na doniczkowe – często równie piękne, a bardziej trwałe – możemy sobie pozwolić wśród bliższych znajomych, gdy lepiej poznamy ich gust, czy wystrój domu. Jeżeli chcemy przynieść czekoladki – to jedynie te ekskluzywne, ręcznie robione praliny, NIGDY coś masowej produkcji, z półki sklepu spożywczego. Praliny takie będą sporo kosztowały, ale na pewno będą docenione. Wszystko zależy, jakie wrażenie chcemy zrobić i jak zasobny portfel posiadamy. Klasyczne bomboniery ze sklepu możemy podarować dzieciom kuzynki lub sąsiadce za to, że odebrała dla nas paczkę od kuriera – czyli drobne, codzienne i sympatyczne „Dziękuję”. Jeżeli decydujemy się na przyniesienie alkoholu to – jak w przypadku czekolady – powinniśmy wybrać tylko te najlepsze czyli, niestety, bardzo drogie wina, albo najlepszą szkocką whisky typu „single malt”, nigdy tak zwaną „blended”. Popularne wina i whisky – w tym irlandzką, czy amerykański bourbon – znane wszystkim z półek w supermarketach, zostawmy na spotkania wśród przyjaciół i bliskich znajomych, ale nigdy nie róbmy z nich prezentów na bardziej oficjalne zaproszenia. Z alkoholem trzeba natomiast uważać szczególnie w przypadku osób, których nie znamy dobrze, bo możemy trafić na przykład na kogoś, kto właśnie heroicznie próbuje wyjść z nałogu; może nam być potem bardzo głupio….. Również ciasta własnego wypieku albo przetwory, czy nalewki (choćby najlepsze i najsmaczniejsze), a także świąteczne kosze z przysmakami, zostawmy na upominki dla rodziny, znajomych i bliskich przyjaciół. Przynoszenie gospodarzom naszego formalnego proszonego obiadu czy kolacji wiktuałów może wyglądać, jak brak zaufania do ich zdolności kulinarnych lub zasobności portfela…. I jeszcze jedno – już przy stole: jako goście NIGDY nie mówimy popularnego „Smacznego”. Mogą to ewentualnie – podkreślam: ewentualnie – powiedzieć jedynie gospodarze, chociaż zwyczaj ten wychodzi z obiegu. To samo dotyczy toastów: jako goście nigdy nie wznosimy ich pierwsi, nawet jeżeli życzymy naszym miłym gospodarzom naprawdę dużo szczęścia i pomyślności.

Continue reading


KOMUNIKOWANIE ZMIAN I ANGAŻOWANIE PRACOWNIKÓW

O6NM390

Dekalog – przykazania i zadania dla kadry kierowniczej   Rozumieć zmiany jako proces: planować, skutecznie wprowadzać, zarządzać tym procesem, komunikować – na każdym etapie, jego pożądane i osiągnięte wyniki  oraz dlaczego zmiany są pożądane i po prostu nieuniknione. Jednocześnie zdawać sobie sprawę z „efektu grawitacji” (zjawiska,  z którymi musimy nauczyć się żyć i do których musimy umiejętnie dostosować się, jak do grawitacji, nie zaś z nimi walczyć).   Przygotować się na zmiany – szczególna rola przełożonych i liderów w firmie lub organizacji. Pokazać i udowodnić otwartość na zmiany; zachęcać do postaw „Czemu nie”, zamiast „A po co?”. Stabilizacja = stagnacja.   Wykazywać na co dzień cechy i postawy liderów zmian: przekazywanie informacji, angażowanie pracowników, inspirowanie do kreatywności, motywowanie zespołów. Ważne są tu tzw. „miękkie” metody zarządzania zespołami  oraz znaczenie przykładu odgórnego.   Traktować zmiany jako doświadczenie pozytywne, w którym dużą rolę odgrywają emocje i kreatywność pracowników; należy wykorzystywać ich inicjatywy, angażować na każdym etapie (pasje i zainteresowania), korzystać z ich doświadczeń.   Pokonywać psychologiczny opór i przeszkody w akceptacji zmian: uświadamiać sobie i podwładnym naturalności etapów oraz sposoby skutecznego ich pokonywania. „Co w tym dla mnie? Jak ja na tym stracę?” – to podstawowe ludzkie pytania.   Słuchać ludzi: prowadzić mniej lub bardziej formalne badania opinii pracowników i reagować na wyniki. Kluczowa jest rola komunikacji wewnętrznej oraz samej kadry kierowniczej. „Nie strzelaj do posłańca” – ludzie muszą wiedzieć, że mogą mówić również niepopularne rzeczy (np. poprzez anonimowy kanał do zgłaszania wniosków).   Tworzyć i pielęgnować odpowiednią i przyjazną kulturę korporacyjną – jaka jest, jaka powinna być, jaką chcemy po zmianach. Czy jasno pokazujemy ludziom, co chcemy osiągnąć, gdzie być, jacy być. Konieczne jest zdefiniowanie, jacy chcemy być PO zakończonym  procesie – ludzie muszą to jasno widzieć. Kultura korporacyjna nie może być narzucona odgórnie, ale wypracowana wspólnie z pracownikami. Niezbędna jest duma z pracy w tej firmie.   Rozumieć rolę i znaczenie komunikacji w procesie zmian: co komunikowanie zmian powinno pomóc nam osiągnąć – i jak do tego dążyć: np. zwiększenie świadomości pracowników, przybliżenie im nowej organizacji, wpływ na opinie i postawy, poprawienie wyników firmy dzięki lepszej rozpoznawalności marki, produktów, itp.   Mówić jako liderzy jednym glosem: „Jedna organizacja – jeden głos”. Czego i jak nie mówić, aby uniknąć nieumyślnego lub umyślnego sabotażu idei. Być świadomym pułapek komunikacji kaskadowej: czego nie robić, jak nie mówić (syndrom „głuchego telefonu”), aby uniknąć postaw typu „Znowu centrala coś wymyśliła – przeczekajmy, przejdzie im”.   Odróżnia zmianę od kryzysu; co robić, by zmiana nie stała się kryzysem, a potencjalny kryzys zamienić w sukces!

Continue reading


Czy innowacyjność jest ważna dla regionów?

ociht20

Samorząd Województwa Mazowieckiego odpowiada „Tak!” i organizuje VII już edycję prestiżowego i uznanego konkursu „Innowator Mazowsza”. Organizatorzy konkursu „Innowator Mazowsza” zapraszają młodych naukowców i przedsiębiorców z województwa mazowieckiego, którzy mogą pochwalić się innowacyjnymi produktami, bądź rozwiązaniami technologicznymi, do udziału w rywalizacji o nagrody ufundowane przez Samorząd oraz innych partnerów konkursu.   O nagrody można ubiegać się w dwóch kategoriach: Młoda Innowacyjna Firma oraz Młody Innowacyjny Naukowiec. W obu kategoriach na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody finansowe.   Przedsiębiorcy zgłaszający się do konkursu muszą prowadzić na Mazowszu firmę z sektora małych i średnich przedsiębiorstw istniejącą nie dłużej niż 10 lat. W ocenie brane są pod uwagę nowe produkty lub usługi, nowoczesne rozwiązania technologiczne, organizacyjne i marketingowe w codziennej praktyce biznesowej, ale – co ważne – stosowane nie dłużej niż 5 lat.   Za innowacje w nauce nagrodzeni będą młodzi, kreatywni naukowcy z Mazowsza w wieku do 39 lat, z zakończonym przewodem doktorskim lub stopniem doktora uzyskanym w ciągu ostatnich 3 lat, których prace zawierają innowacyjne, a jednocześnie praktyczne rozwiązania.   Wnioski składać można do 22.09.2016 na formularzach zgłoszeniowych odpowiednich dla każdej kategorii konkursowej, które można pobrać ze strony http://www.innowacyjni.mazovia.pl/innowator-mazowsza/viii-edycja-konkursu/ogloszenie-o-naborze „Innowator Mazowsza to bardzo dobry przykład konkretnych działań, jakie mogą być realizowane przez jednostki samorządu terytorialnego. To ważne, aby o konkursach takich jak Innowator Mazowsza mówić dużo i dobrze je promować, ponieważ propagują one przykłady dobrych, wręcz najlepszych, praktyk na co dzień.  Mamy się w naszym regionie czym pochwalić w obszarze innowacyjności i musimy to skutecznie wykorzystać. Aktywniejsze promowanie innowacyjności polskich przedsiębiorców i wynalazców niezbędne jest  zwłaszcza w ciągle pod tym względem zaniedbanym sektorze małych i średnich przedsiębiorstw oraz młodych i początkujących wynalazców. Skuteczne i profesjonalne wsparcie komunikacyjne nowoczesnych technologii, zaawansowanych rozwiązań informatycznych, innowacyjnych startupów, czy nawet  indywidualnych naukowców, ułatwia odniesienie biznesowego sukcesu i jest  doskonałą – tak obecnie potrzebną – promocją Polski i jej gospodarki w świecie” – podkreśla Zbigniew Lazar, założyciel i prezes Modern Corp.   A Piotr Żołądkowski, specjalizujący się w działaniach PR dla samorządów oraz start-upów dodaje:  „Innowacyjność i wynalazczość są mocną stroną Polski  i właśnie ten obszar powinien być naszą marką narodową. Odnosimy wiele sukcesów na prestiżowych międzynarodowych wystawach wynalazków. Wystawy ITEX w Kuala Lumpur, Archimedes w Moskwie, iENA w Norymberdze, czy ostatnio w czeskim Trzyńcu dobitnie to pokazują. Teraz trzeba tylko głośniej się tym chwalić. Od lat realizuję działania PR związane z innowacyjnością i widzę olbrzymi potencjał naszych innowatorów.”

Continue reading


Savoir-vivre, maniery, etykieta, bon ton….

kulesza-60

Coraz trudniej zrobić wrażenie, coraz większe panuje rozluźnienie norm, zasad i stylów, coraz częściej „modne to, co wygodne”, zarówno w zachowaniu jednostek, jak i działalności firm i instytucji. Do tego dochodzi język – również język biznesu i mediów. Eleganckie – wydawało by się –  damy, pozujące na kreatorki dobrego smaku i zachowania , bluzgają z ekranu telewizora wulgaryzmami, bez żadnego ku temu powodu.  Czyżby rzeczywiście nie należało przejmować się przynajmniej podstawowymi wymogami etykiety i savoir vivre? Zwłaszcza w biznesie? Jednocześnie pracodawcy coraz częściej szkolą swoich pracowników, zwłaszcza tych młodszych, w znajomości dobrych manier i ogłady: od sposobu przedstawiania się – lub przedstawiania osób trzecich – przez dobór właściwego stroju do konkretnej okazji, po reguły doboru win i potraw lub wręcz zasady nakładania potraw na talerz na przyjęciach koktajlowych. Umiejętność odnalezienia się w meandrach towarzyskiej i biznesowej etykiety, zwłaszcza w zawodach i funkcjach takich jak zarządzanie, reprezentowanie firmy, handel i kontakty międzynarodowe,  PR, komunikacja, relacje inwestorskie, lobbying, fundraising, kontakty z mediami (również zagranicznymi), itp., często determinują postęp kariery zawodowej, nie mówiąc o komforcie psychicznym, jaki zapewniają osobom, dla których kontakty międzyludzkie na wysokim poziomie to codzienny obowiązek. Znajomość zasad bon tonu oraz biznesowej i towarzyskiej etykiety budują też pozytywny wizerunek i reputację firmy lub instytucji, którą osoby te reprezentują. Dlaczego firmy wynajmują ekspertów i szkolą swoich pracowników w tym zakresie. Robią to nie tylko dlatego, żeby pracownicy zachowywali się zgodnie z zasadami kultury korporacyjnej i aby zapewnić dobrą atmosferę w pracy, ale również – a może przede wszystkim dlatego – że widzą realny i wymierny związek pomiędzy stosowaniem zasad savoir vivre w wykonywaniu codziennych obowiązków służbowych, a osiąganymi wynikami biznesowymi. Jest to inwestycja w rozwój, a nie zbędny koszt. Widać to doskonale w przypadku prowadzenia biznesu w otoczeniu międzynarodowym, gdzie często zrobienie dobrego wrażenia na potencjalnym kontrahencie i uniknięcie faux pas jest równie istotne, jak sama oferta, czy warunki finansowe. Szczególnie ma to znaczenie w kontaktach z biznesami z Bliskiego Wschodu i Azji, gdzie nawet bardzo drobne szczegóły naszego zachowania są bardzo wnikliwie analizowane. Istnieje zatem konkretna potrzeba: chcemy  być postrzegani, jako naturalni światowcy, zwłaszcza w coraz częstszym zetknięciu z przedstawicielami innych kultur i świata międzynarodowego biznesu. Oczywiście, nie trzeba stawać się niewolnikiem wydumanych konwenansów i sztucznych pozorów, ale dobre maniery oraz znajomość i przestrzeganie zasad etykiety nikomu jeszcze nie zaszkodziły….

Continue reading


Co PR daje biznesowi

Modern people doing business, graphs and charts being demonstrated on the screen of a touchpad

“Szef PR-u jest chyba jedną z najważniejszych osób w firmie i każdy dobry prezes będzie go chciał mieć po swojej stronie. Rola PR-owca jest kluczowa w zarządzaniu marką i pozwala zaoszczędzić miliony na reklamie: to, aby ludzie mówili o firmie jest bardziej istotne niż cokolwiek innego”.   Kto mógł wypowiedzieć takie zdanie? PR-owiec? Nie! Powiedział to Sir Richard Branson, jedna z niekwestionowanych ikon współczesnego biznesu. Praktyk, który stworzył i wypromował Virgin – jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek na świecie – i zarobił przy tym naprawdę duże pieniądze.   Globalne trendy i dynamiczne zmiany w procesach komunikacji wymuszają istotny wzrost znaczenia działań public relations w światowej gospodarce. PR odgrywa coraz większą rolę  na poziomie strategicznym funkcjonowania firm i coraz częściej aktywnie włączony jest w podejmowanie biznesowych decyzji wpływających na osiągane przez firmę wyniki operacyjne i finansowe. PR odpowiada za integrowanie wszelkich działań komunikacyjnych i wizerunkowych firmy zarządzając tak zwanym miksem komunikacyjnym. Wzrasta też funkcja doradczo-konsultacyjna PR-u prowadzona na potrzeby całej organizacji, a w szczególności prezesów i zarządów firm.   Jak wynika z badań Brands2Life przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, jednym z najważniejszych wyzwań PR-u jest zdobycie i utrzymanie zaufania publicznego oraz zapewnienie spójnej komunikacji marki. Dlatego nie dziwi fakt, że na świecie coraz częściej osoby odpowiadające w firmach za PR zasiadają w ich zarządach i mają istotny wpływ na podejmowanie decyzji biznesowych. Według Brands2Life 37% dyrektorów ds. komunikacji zasiada w zarządzie, 48% podlega bezpośrednio prezesowi, 63% twierdzi, że ich rola stała się bardziej strategiczna w ostatnim czasie, a 45% uważa, że jest bliżej zarządu niż kilka lat temu.   W Polsce, niestety, PR-owcy zasiadający w zarządach firm praktycznie się nie zdarzają, a ich wpływ na decyzje biznesowe jest cały czas zbyt nikły. Lepiej sytuacja wygląda w oddziałach międzynarodowych korporacji operujących na polskim rynku. Tam z reguły osoby odpowiadające za PR podlegają bezpośrednio prezesom, ale to jeszcze nie gwarantuje, że mają wpływ na najważniejsze decyzje biznesowe. W mniejszych firmach często zdarza się, że PR jest umiejscowiony w marketingu, a to ogranicza jego pozytywny wpływ na działania firmy.   Badania przeprowadzone w kilkudziesięciu krajach Europy wskazują na kluczową rolę prezesów w budowaniu reputacji organizacji oraz na znaczenie ich aktywnego uczestnictwa w realizacji strategii komunikacyjnej firm. Wśród najważniejszych kwestii ankietowani wskazali na umiejętność kontaktowania się prezesa z mediami i występowania przed dużą grupą odbiorców (92%). Dlatego nie bez przyczyny w ostatnim czasie dużą karierę robi termin CEO branding, czyli inaczej mówiąc wizerunek prezesa.   Jak zatem prezentują się szefowie naszych rodzimych firm. Z podsumowań monitoringu mediów wynika, że w przekazach medialnych najczęściej pojawiają się prezesi największych firm, zwłaszcza spółek giełdowych. Ich obecność w mediach związana jest m.in. z publikacjami kwartalnych i rocznych wyników finansowych. W przypadku pozostałych firm ta obecność jest o wiele rzadsza. Często ustępują oni miejsca w mediach innym reprezentantom swoich organizacji.   Przyglądając się działaniom firm w Polsce można zauważyć, że u nas PR cały czas pełni głównie funkcje czysto wykonawcze i odtwórcze. Jest raczej odsunięty od udziału w strategicznym zarządzaniu oraz współudziału w podejmowaniu kluczowych dla organizacji decyzji. Może wynika to z braku gruntownej wiedzy PR-owej i właściwych kompetencji biznesowych niektórych menadżerów PR, a efektem tego jest, że zbyt często ich głównym źródłem wiedzy i wyznacznikiem działań jest poczciwy Google. Zbyt często PR ograniczony jest do prostych działań informacyjnych, czyli wysyłania komunikatów prasowych, organizowania konferencji oraz kuriozalnego umieszczania artykułów sponsorowanych i różnego rodzaju „edytoriali” w mediach. Często też zredukowany jest jedynie do prostego wspierania sprzedaży. Nie chodzi o to, że PR nie ma wspierać sprzedaży (wręcz przeciwnie, bo od jej poziomu uzależniona jest kondycja i pozycja firmy), ale PR można wykorzystać bardziej efektywnie i z większą korzyścią dla firmy. Jak to zrobić? Najlepiej pokazują to wspomniane powyżej przykłady z rynków międzynarodowych.   Autor: Andrzej Pomarański

Continue reading


Kontakty z mediami – co robić, czego nie robić

moderncorp

Trzymaj się faktów – najważniejsze wymień na początku Koncentruj się na najnowszych produktach, usługach i osiągnięciach Pamiętaj, do kogo mówisz i kto jest odbiorcą Twoich komunikatów Bądź przyjacielski wobec dziennikarza, ale nie spoufalaj się Mów w sposób bezpośredni, jeśli to możliwe Nie trać cierpliwości, nie okazuj zdenerwowania Reaguj spokojnie na spekulacje i agresywne zachowanie Nie rozmawiaj o konkurencji ani o przyszłych projektach, planach i prognozach Na konkretne pytania udzielaj równie konkretnych odpowiedzi Jeśli nie znasz odpowiedzi – przyznaj to; jest to lepsze niż zmyślanie Nigdy nie kłam, ale nie zdradzaj poufnych informacji firmy Nie spekuluj, nie wyolbrzymiaj; gdzie możliwe, użyj autorytetów zewnętrznych Nie zmieniaj zdania; informacja raz przekazana funkcjonuje w obiegu publicznym a dziennikarze trzymają własne archiwa

Continue reading


Kryzysy wizerunkowe a pracownicy

moderncorp

Dziś zajmiemy się tylko jednym aspektem komunikacji kryzysowej: jak niedoinformowani, wyobcowani i sfrustrowani pracownicy mogą zniszczyć wizerunek firmy w internecie,  który jest coraz popularniejszym forum wymiany myśli, doświadczeń i opinii. Brak właściwej wymiany informacji o firmie z pracownikami skutkuje często brakiem utożsamiania się z nią, a to prowadzi do braku lojalności wobec niej. Stąd częste przykłady działań i wypowiedzi w internecie przez osoby, które krytykują, ośmieszają i wręcz szkodzą własnym firmom i instytucjom. Wprowadzanie przez firmy różnych „dekalogów” komunikacji w mediach społecznościowych nic nie da, jeśli pracownicy będą się czuć, jak bezwartościowe pionki. Będą wtedy przy każdej okazji krytykować firmę i jej decyzje w mediach społecznościowych (czasem nawet pod własnymi nazwiskami), dzielić się negatywnymi doświadczeniami i opiniami typu „robota tutaj jest do bani”, albo wręcz zdradzać tajemnice firmy i jej klientów. W skrajnych przypadkach przekraczających granice głupoty będą nawet umieszczać na portalach filmiki lub fotografie, na których (przypadki autentyczne!) pracownicy kuchennego zaplecza stoją w butach w pojemnikach z sałatą do hamburgerów lub oddają mocz na talerz z frytkami, które mają być serwowane klientom – niby na żarty. Ci konkretni idioci stracili oczywiście pracę – ale restauracje straciły klientów i wymierne zyski. Przykłady te pokazują, że firmy często zaniedbują pod względem komunikacyjnym pracowników „na samym dole”, często zatrudnionych nie na etacie lecz na różnego rodzaju umowach czasowych, śmieciówkach, w niepełnym wymiarze godzin, itp. – a to oni, szeregowi i niedoceniani pracownicy, mają często najbliższy kontakt z klientem i to oni mają największą siłę rażenia. Jednym – choć niejedynym – z bardzo skutecznych sposobów zwiększenia lojalności pracowników wobec firmy jest mądra polityka dotycząca komunikacji wewnętrznej. Tu kilka przestróg: 1 – komunikacja wewnętrzna to nie przekazywanie poleceń służbowych w dół, albo raportowanie w górę: to rzetelne informowanie przez zarząd lub jej właścicieli  o firmie, jej planach (ale bez zbytniego odsłaniania się przed konkurencją), osiągnięciach, wyzwaniach, itp. w celu budowania dumy i zaangażowania wśród pracowników; 2 – komunikacja wewnętrzna to nie nachalna firmowa propaganda sukcesu. Pracownicy zauważą każdą nieprawdę, manipulację lub „ściemę”, bo są wewnątrz organizacji.  Komunikacja z pracownikami musi  być prowadzona według zasady „dla ludzi, przez ludzi”, czyli przy zaangażowaniu samych pracowników; 3 – komunikacja wewnętrzna nie może być prowadzona przez dział HR lub kadr. HR zatrudnia – ale i zwalnia ludzi. Dlatego będzie zawsze postrzegany, jako nieobiektywny, wręcz niebezpieczny, a to nie zachęca do informacji zwrotnej, np. do dzielenia się przez pracowników swoimi opiniami i uwagami. Jeśli nie ma w firmie osobnego działu lub osoby ds. komunikacji wewnętrznej, lepiej jest skorzystać z usług wyspecjalizowanej i doświadczonej agencji, która będzie postrzegana jako bardziej obiektywna. Oczywiście są liczne pułapki związane z komunikacją wewnętrzną, choćby z niewłaściwym przekazywaniem niewłaściwych informacji, które praktycznie zawsze i bardzo szybko w dobie internetu  stają się informacjami publicznymi. Temat ten jednak zasługuje na osobną uwagę.

Continue reading